–== Urodziny ROSa numer 22 ==–

rosowy22

Witajcie, cześć i czołem !!!

Ekipa Mobilnego ma zaszczyt zaprosić

Was, waszych krewnych, przyjaciół (i babcie też) na

Imprezę Urodzinową ROSa.

Jak co roku wrześniową porą organizujemy imprezę urodzinową dla staruszka ROSa. Mamy więc nadzieję, że zjawicie się licznie i wspólnie z nami będziecie świętować kolejny rok, który mimo silnej eksploatacji udało mu się przetrwać, w miarę niezmienionym (znaczy się jeżdżącym) stanie.

Jak w latach ubiegłych impreza odbędzie się na plaży nad Wisłą, w pół drogi pomiędzy Mostem Poniatowskiego a Mostem Świętokrzyskim (mapka poniżej). Ekipa zapewni drewno na ognisko (abyśmy mogli posiedzieć do rana), grilla i wungiel, muzykę, światełka, i parę miejsc siedzących (nie za dużo bo krzesełka się poskładały podczas Woodstocków i innych imprez i wiele ich nie zostało niestety… ).

Was zachęcamy do przybycia wraz ze znajomymi, czymś do picia i do jedzenia, masą dobrego humoru i energii żeby bawić się do rana. Prognozy pogody (co prawda te długoterminowe ale zawsze) pokazują że ma być 19 stopni w dzień więc w nocy pewnie 14 będzie i bezchmurnie, co oznacza że pogoda idealna jest na imprezę. Ci którzy byli wcześniej na ROSowych imprezach wiedzą, że są one duże, długie i głośne, Ci którzy nie byli mogą zerknąć na wcześniejsze wpisy i znaleźć z nich relacje, w czeluściach niniejszego bloga 😉

Informacje podstawowe:

Data imprezy – 17 września roku pańskiego… bieżącego,
Start – koło godziny 19.00,
400 metrów od Mostu Łazienkowskiego,
700 metrów od Mostu Poniatowskiego,
A tu mapka ilustrująca gdzie będzie odbywać się ROSowa impreza:

mapka ROS

ps. autobusy wymienione ma mapce mogą być „lekko” nieaktualne więc się nimi się sugerujcie 😛

!!!! RAZ  JESZCZE ZAPRASZAMY !!!!

Reklamy

21 urodziny ROSa – informacje dodatkowe

Witamy,

Już dziś widzimy się nad Wisłą na 21 urodzinach ROSa, więc postanowiliśmy dorzucić kilka informacji organizacyjnych.

Po pierwsze, jak już pisaliśmy na Twarzoksiążce, pogoda będzie dobra. Dobra czyli nie będzie padać, a w nocy temperatura nie spadnie poniżej 10 stopni (Celsjusza rzecz jasna). Za tak korzystny obrót sprawy można dziękować 1PEM, który zamówił taką pogodę w swoim miejscu pracy. A oto odpowiednia ilustracja (źródło pogodynka.pl):
pogodaPo drugie ROS jak co roku przed imprezą zaczarował i na jego pace, zupełnie magicznym sposobem pojawiła się duża ilość drewna. Oznacza to, że będziemy przez całą noc palić duże i ciepłe ognisko oraz, że będzie przy czym zrobić kiełbaski.
A oto ilustracje pokazujące, co Ekipa rozumie przez dużą ilość drewna:
drewno 001 drewno 002W związku z tym, że ognisko szykuje się zacne przypominamy żeby zabrać ze sobą jedzonko. Jedzonko jest ważne, bo daje wewnętrzne ciepło (tak wiemy, że nie tylko jedzonko daje wewnętrzne ciepło 😛 ) i sprawia, że możemy spożyć więcej sfermentowanego zboża lub owoców w płynnej formie 😀

Dodatkowo tych, którzy planowali jeść inne rzeczy niż kiełbaski i będą potrzebowali grilla, uspokajamy, że profesjonalny ROSowy grill na trójnogu również będzie dostępny 🙂

Po trzecie, po dokładnym przemyśleniu sytuacji związanej z zachodzeniem słońca i ilością rzeczy do przygotowania po dojechaniu na miejsce informujemy, że nad Wisłą będziemy około godziny 19.00 więc zgodnie z wcześniejszym planem 😛 Wszystkich, którzy chcieli by obejrzeć zachód słońca nad Warszawą, serdecznie zapraszamy, przydacie się również do rozładowania ROSa 😛

Po czwarte, jak by ktoś nie mógł trafić to informuję, że obaj członkowie Ekipy Mobilnego będą mieli telefony przy tyłkach, więc trzeba dzwonić i dopytywać o drogę.

No i to chyba tyle 🙂
Widzimy się wieczorem nad Wisłą 🙂

ROS jako mobilna trybuna sportowa

Rzecz działa się w ostatni sierpniowy łikend. Słoneczko grzało, dość mocno nawet, w sensie że było jak w piekarniku. Ekipa spędzała czas leniuchując w miejscu zwanym Pieńkami. Poranek był wypełniony piwem i niezwykle inteligentnymi rozmowami polityczno-ekonomiczno-kacowymi. Jednym słowem pełen relaks.

Nic jednak nie trwa wiecznie. Ogarnięty sportowym szałem Pan Duże P, już dnia poprzedniego dostrzegł, że do pobliskiego Mszczonowa przyjedzie grać mecz „HKS Hutnik Warszawa Bielany”. Gdy więc w sobotni poranek zwlekł się z łózka, z marszu zaczął nakłaniać resztę Załogi do wyruszenia na mecz, który Hutnik miał grać z Mszczonowianką Mszczonów (jakże oryginalna nazwa 😛 ). Duch w Załodze był chętny, gorzej jednak z trzeźwością. I to przez trzeźwość właśnie, a raczej jej brak do grona kobiet prowadzących Mobilnego dołączyła Edzia.

Mimo, że Edzia dobrym kierowcą jest i nie raz woziła nasze tyłki po różnorakich miejscach i imprezach, do ROSa podeszła z należytym szacunkiem. Żeby lepiej to zobrazować cytacik „Ja mam tym jechać ? Chyba zgłupiałeś ? To za wielkie jest ! Ja czołgów nie prowadzę”, mówiła wsiadając za kierownicę 😉 Jednak po szybkim przeszkoleniu przeprowadzonym przez 2PEM, przysunięciu fotela kierowcy 😛 i instrukcji odpalania Mobilnego, Edzia dzielnie i pomału ruszyła w drogę do Mszczonowa.

Droga była długa i niebezpieczna. Całe 8 kilometrów, z czego większość po wiejskich drogach, pełnych niebezpieczeństw w postaci żab i ślimaków. Pozostała część po niezmiernie zatłoczonych ulicach sobotniego Mszczonowa… Nie mniej jednak, mimo wielu niebezpieczeństw, bez problemowo dotarliśmy na stadion w Mszczonowie, a konkretnie pod stadion.

Mimo że Hutnik i Mszczonowianka grają w IV Lidze okręgowej południowego Mazowsza dookoła stadionu kręciło się sporo policji, wejście na mecz było biletowane, a na stadion nie można było wnieść nie tylko piwa, ale i półtoralitrowej butelki z wodą. Załoga czuła się więc rozczarowana. Oglądanie meczu z za betonowego ogrodzenia było by słabe jak… coś bardzo słabego, a niemożliwość wypicia piwka na trybunach jeszcze gorsza.

Z pomocą przyszedł jednak ROS 🙂 Edzia podjechała nim w strategiczne miejsce, z którego roztaczał się dobry widok na cały stadion, a dodatkowo był osłonięty przez znajdujące się przy boisku garaże. Ekipa szybciutko wyciągnęła krzesełka i czerwoną kanapę i rozlokowała je na dachu Mobilnego. Po chwili można było już oglądać mecz z vipowskiej trybuny zorganizowanej na ROSie 😀

Tak wyglądał ROS między garażami przy stadionie:
20150829_14011520150829_131838 A tak wyglądała Ekipa Mobilnego wraz z Edzią (blondi dziewczę w wielkich ciemnych okularach, jak by ktoś miał wątpliwości 😛 )
ps. to chyba jedyne na całym blogu zdjęcia, na których można zobaczyć 1PEM i 2PEM razem 😀

20150829_131835 20150829_132414A tak wygląda sam stadion w Mszczonowie i ROS z oddali:

20150829_135937 20150829_135907 20150829_135606Sam widok z ROSa na stadion wyglądał tak:
20150829_132010a to już ostatnie zdjęcie w postaci panoramy z dachu ROSa wykonanej przez 1PEM:

20150829_131927

No i jeszcze kilka linków do zdjęć i filmów, na których mniej lub bardziej widać Ekipę Mobilnego na meczu. Cóż, jak się bywa w świecie, to bywa się fotografowanym…

https://www.facebook.com/media/set/?set=a.965105596865470.1073741851.236489219727115&type=1

Na koniec dodać należy, że zarówno lokalni działacze (pozdrowieniowa dla Pana z wielkim stoczniowym wąsem, który przyszedł pogratulować nam pomysłu na trybunę), jak i piłkarze, a nawet policja docenili nasz wysiłek włożony w chęć obejrzenia meczu. Policja co prawda nie przyszła z nami pogadać, ale to właśnie było najlepsze, bo pozwoliło nam w spokoju cieszyć się meczem i piwkiem 😉

Droga powrotna była nieco dłuższa, ale nie z powodu kierowcy (nie wiem jaka jest damska wersja słowa kierowca, więc mam nadzieję że Edzia, która prowadziła ROSa i w drodze powrotnej się nie obrazi), a z okazji przystanku w sklepie z owadem w logo.

Tak czy inaczej udowodnione zostało, że ROS może z powodzeniem służyć jako trybuna meczowa oraz, że Edzia dobrym kierowcą jest 🙂

Zaskodzeni

Znajomi Ekipy Mobilnego chcą wybrać się na rajd co zwie się Złombol, swoim starym autkiem, co zwie się Skodzina. Złombol jest jednak rajdem specyficznym bo charytatywnym. Aby w nim uczestniczyć trzeba zebrać kasę na rzecz Fundacji Nasz Śląsk im. gen. Jerzego Ziętka.

Tak więc niżej przekazujemy ich apel o wsparcie dla Fundacji i ich wyprawy. My oczywiście kibicujemy z całego serca, bo są nam bliskie zarówno stare Skody, śląskie Fundacje jak i rajdy klasyków.

A oto ich apel o wsparcie:

„Cześć:)
Chcemy (my czyli Magda i Alek) wystartować w Złombolu 2015 jako ekipa ZASKODZENI autkiem, które wiozło nas do ślubu (tęcza i jednorożce w klasycznym wydaniu 😉 – przypis Ekipy Mobilnego), więc ta wyprawa jest szczególnie bliska naszym sercom. Żeby móc wystartować (sami pokrywamy wszystkie koszta i oczywiście jedziemy naszą prywatną Skodą) musimy zdobyć sponsorów dla Fundacji Nasz Śląsk im. gen. Jerzego Ziętka z siedzibą w Chorzowie przy ul. Łani 1. Każdy darczyńca wysyłając nawet symboliczną kwotę (nawet 10 zł) powinien w tytle przelewu wpisać „Złombol 2015 ZASKODZENI”
i wysłać potwierdzenie przelewu do Madzi na maila krzesniak.magdalena@gmail.com.
Firmy mogą odpisać całość kwoty od podatku, natomiast osoby prywatne mogą uzyskać ok 25% zwrotu kwoty od podatku wypełniając za rok 2015 załącznik pit 11.
P1270756
Prosimy o każde wsparcie, gdyż bez niego nie będziemy mogli wziąć udziału w imprezie i przemierzyć Europy naszą wspaniałą skodą:)
P1270758
Poniżej znajdziecie dane do przelewów:
Fundacja Nasz Śląsk im. gen.Jerzego Ziętka
z siedzibą w Chorzowie przy ul. Łani 1Prezes Zarządu: Roman Łuczak
KRS 0000198194,
NIP 954-246-81-70

Konto 72 1050 1214 1000 0023 2153 3859 (to jest subkonto Zlombol)
Tytuł: „Zlombol  – Zaskodzeni” – od Nazwa Darczyńcy (Ważne!)

ZASKODZENI od SKODY!!! a nie szkody jak chce poprawiać WORD !!!

P1270753 P1270739

Musimy uzbierać jeszcze 1200 zł., aby móc wystartować ( w tym momencie uzbieraliśmy 300zł, a łącznie musi być minimum 1500zł). Kasa idzie na szczytny cel bo na wsparcie dzieciaków, którymi opiekuje się Fundacja.

P1270746

Fundacja jest organizacją pożytku publicznego więc Darczyńca może wrzucić kwotę w koszty 🙂   osoba prywatna może odpisać sobie 25% od podatku przy rozliczeniu pita za 2015 (wypełnia się wtedy 3 rubryki w PIT 0)

P1270752 P1270750
Ważne jest również, aby przesłać do mnie na mail potwierdzenie przelewu, abym wiedziała, ile jeszcze pieniążków musimy uzbierać. Adres mój, czyli Madzi to: krzesniak.magdalena@gmail.com

Ps. na Skodzi umieścimy loga sponsorów (Alek pracuje w firmie poligraficznej więc ma gdzie wydrukować naklejki na auto)
 tam gdzie chcą dojechać i wrócić:
https://www.youtube.com/watch?v=8_iF5I-nP40

Obecny imaż Skodzi stworzyliśmy sami, wszystkie wzorki i naklejki to nasza inwencja. Nie mniej jednak dla dobra sprawy okleimy skodzie naklejkami z Waszym logo jeśli nas wspomożecie !!!

Prosimy Was więc o wsparcie akcji finansowo, a jeśli nie dacie rady z kasą to udostępniajcie nasza prośbę wśród krewnych i znajomych.
Pozdrawiamy
Madzia i Alek”
P1270745

Mechanik oszust, czyli 3 miesiące psu w dupę

Tym razem historia ku przestrodze. Historia smutna, stresująca i bez szczęśliwego zakończenia, bo i takie niestety się zdarzają…

20150227kpp1 Jak pisaliśmy ponad 3 miesiące temu ROS został oddany do naprawy blacharskiej do Brata Szwagra Pana P, który zwie się Marcin Kubiak (w dalszej części tekstu zwany partaczem). Całość napraw bez najmniejszych problemów, miała być wykonana w dwa tygodnie. ROSa przekazał mu Pan P, który akurat wizytował swojego Szwagra w okolicach Sochaczewa, gdzie działa partacz. Wszystko szło świetnie i Ekipa Mobilnego była uradowana, że wszystko uda zrobić się przed sezonem wiosenno letnim, dzięki czemu, w tym roku, ROS przejdzie przegląd bez najmniejszych problemów. Do zrobienia było: naprawa blacharska płyty podwozia oraz poprzecznic, do których podłoga jest zamocowana. Niedziałające wycieraczki oraz na deser wypełnienie ubytków po bokach ROSa.

Gdy minęły dwa tygodnie partacz stwierdził, że nie udało mu się jeszcze wszystkiego zrobić i potrzebuje więcej czasu. Ekipa rozumiejąc, że roboty jest sporo zgodziła się. Po kolejnych dwóch tygodniach partacz twierdził, że większość roboty jest już zrobiona, ale nadal potrzebuje trochę czasu na jej dokończenie. Ekipa umówiła się więc z nim na sztywno na odbiór ROSa po tygodniu. Niestety po raz kolejny partacz stwierdził, że coś jeszcze zostało do zrobienia i potrzebuje jeszcze dwóch dni. Sytuacja ta powtarzała się jednak wielokrotnie. Partacz umawiał się z ekipą na odbiór, po czym w wyznaczonym terminie dzwonił, ściemniał solidnie (np. opowiadał że prace są na bardzo zaawansowanym etapie, a nadwozie jest zdjęte z ramy, aby był łatwiejszy do wszystkiego dostęp… co oczywiście nigdy nie miało miejsca) i odkładał go o kolejne pół tygodnia. Wiedząc, że Ekipa musi dojechać do Sochaczewa z Warszawy był na tyle bezczelny, że informacje, iż nie skończył jeszcze roboty przekazywał o 16.00, kiedy to po pracy Ekipa zbierała się do drogi. Tracąc cierpliwość Ekipa po raz kolejny zgodziła się poczekać, lecz tym razem zaznaczyła, że tak czy inaczej pojedzie odebrać ROSa. Zakładaliśmy, że nawet jeśli Mobilny po raz kolejny nie będzie gotowy, to przynajmniej zobaczymy jakie są postępy.

Ruszyliśmy więc w trasę do Sochaczewa. Po drodze zadzwoniliśmy do partacza, który stwierdził że zapomniał, iż był z nami umówiony i jest na jakiejś robocie, z której jednak niedługo wróci i na 100% się z nami spotka. Ekipa poprosiła więc o adres pod, który ma się udać aby na niego poczekać. Partacz adresu nie podał, co więcej po prawie 3 godzinach czekania na niego stwierdził, że jest ponad 100 kilometrów od Sochaczewa i dziś już na 100% nie uda nam się z nim spotkać. Odmówił również podania adresu, pod którym znajduje się ROS, twierdząc, że nikogo tam nie ma i że i tak nic nie wskóramy jadąc tam. Stwierdził jednak, że samochód jest gotowy do odbioru i zostało jedynie założenie boczków. Ekipa ustaliła kolejny „sztywny termin” odbioru ROSa i wróciła do Warszawy. To zdarzenie przebrało jednak miarkę i Ekipa zaczęła codziennie wydzwaniać do partacza, żądając umówienia się na odbiór ROSa, lub przynajmniej sprawdzenia w jakim jest stanie.

Po głowie chodziły nam wizje Moblinego rozebranego na części pierwsze, lub wykorzystywanego do niecnych celów przez partacza. Co raz mocniej cisnęliśmy go więc telefonami, pomagali nam w tym również Pan P oraz jego Szwagier. Poskutkowało to ustaleniem kolejnego termin odbioru. Tym razem partacz twierdził, że przyprowadzi nam samochód do Warszawy abyśmy nie musieli po niego jeździć. Jak miło z jego strony… W dniu odbioru o 15.00 Ekipa dzwoniła do partacza, który potwierdził, że dziś jeszcze przywiezie samochód, tak jak to było umówione. Po 15.00 jednak nie odbierał już telefonów i oczywiście nie przyprowadził ROSa.

Wściekłość Ekipy rosła z dnia na dzień. Nieobecność ROSa była coraz bardziej uciążliwa, a w głowach rodziły się coraz czarniejsze scenariusze. W końcu udało się ustalić kolejny termin odbioru. Było to mniej więcej 10 tygodni po oddaniu samochodu partaczowi !! Zważywszy, że nie chciał on podać adresu warsztatu gdzie stoi ROS umówiliśmy się u Szwagra Brata P. Oczywiście w dniu odbioru partacz nie odbierał telefonów od Ekipy (to nieodbieranie telefonów, to jego standardowa sztuczka aby uniknąć tematu oddania samochodu, stosował ją nie jeden raz) poinformował jednak Pana P o tym, że jest „na robocie za Wisłą” i że nie da rady dziś oddać nam samochodu. Tak więc kolejna „wycieczka” po ROS nie przyniosła rezultatu.

Zastanawiacie się jak udało się nam odzyskać samochód ? Ano zagroziliśmy partaczowi, że jeśli natychmiast nam go nie odda przekażemy sprawę policji. Jest bowiem paragraf na takich, co nie chcą Wam oddać Waszego mienia. To poskutkowało i tydzień później pojechaliśmy po raz kolejny po odbiór ROSa. Oczywiście partacz nie powiedział gdzie jest warsztat i po raz kolejny umówiliśmy się u Szwagra Pana P. Tym razem jednak partacz przyjechał. Okazało się jednak, że z całej roboty zrobił jedynie to na czym najmniej nam zależało, czyli reperaturki boków Mobilnego. Dodatkowo stwierdził, że to nie jego wina, że zrobił tak mało, bo nie daliśmy mu więcej czasu (trzymał samochód 12 tygodni !!!), zachowywał się bezczelnie, arogancko i chamsko. Zażądał za swoją robotę masy kasy i był głuchy na wszelkie nasze uzasadnione do niego zarzuty.

Co gorsza w międzyczasie ROSwi skończył się przegląd (który partacz miał ogarnąć.. więcej, mówił nawet że ogarnął, mimo że nigdy nawet nie odebrał dowodu rejestracyjnego od swojego brata, czyli Szwagra Pana P), a że kipa odebrała Mobilnego w godzinach wieczornych, to nie było szans zrobienia przeglądu gdzieś po drodze do Warszawy, bo wszystkie stacje były już zamknięte… Nie mówiąc już o tym, że wycieraczki nadal nie działały, a przelotne deszcze chodziły po okolicy.

Koniec końców Ekipa odzyskała jednak ROSa i wznowiła poszukiwania dobrego warsztatu, który podejmie się jego naprawy. Jeśli więc znacie jakieś dobre i w miarę tanie miejsce, które podjęło by się wyspawania podłogi i poprzecznic starego busa to piszcie do nas śmiało.

Uważajcie też na człowieka, który zwie się Marcin Kubiak (numer telefonu 507 302 645) i udaje, że jest mechanikiem w okolicach Sochaczewa. Nie oddawajcie mu swoich samochodów, nie wchodźcie w żadne interesy i koniecznie informujcie wszystkich, że jest to cham, prostak, kłamca i zwyczajny oszust, który nie tylko nie zreperuje waszego samochodu, ale i nie będzie chciał Wam powiedzieć, gdzie się on znajduje w czasie „naprawy”, a koniec końców zaśpiewa Wam za swoje „usługi” srogi rachunek.

20 urodziny – fotorelacja

I po urodzinach. Impreza udana – kto przyszedł ten wie :). Szacujemy, że w sumie odwiedziło nas ponad 50 osób. W imieniu ROSa i swoim – dziękujemy 🙂

Poniżej zamieszczamy zdjęcia – niech jeszcze na chwilę przypomną Wam ogniskowo-urodzinowo-nadwiślańskie wrażenia. Zaczęliśmy jeszcze przy świetle dziennym:

ROS 20-tkaROS 20-tkaROS 20-tkaROS 20-tka ROS 20-tkaObiecany zachód słońca nad Warszawą:

ROS 20-tkaROS 20-tkaROS 20-tkaImpreza w pełni:

ROS 20-tkaROS 20-tkaROS 20-tka ROS 20-tka ROS 20-tka ROS 20-tka ROS 20-tka I końcówka – jedni z najwytrwalszych, przy ognisku:

ROS 20-tkaTo na razie tyle.

Pamiętajcie: Keep on ROSing! 🙂

Po tak długiej nieobecności…

Jako że zbliża się rocznica poprzedniego wpisu, stwierdziliśmy, że czas ożywić bloga . Tym bardziej, że ten rok ciszy medialnej wcale nie oznacza braku działań w ROSie. Innymi słowy, działo się dużo, ale nie było czasu pisać 🙂

Niedawno ROS powrócił z tradycyjnej wyprawy na Przystanek Woodstock. Więcej informacji w kurtce wkrótce. Niebawem kolejne, 20 urodziny. O tym również w kurtce – ale innej.

Tymczasem w telegraficznym i fotograficznym skrócie prezentujemy wybrane ciekawostki z minionych 12 miesięcy.

Gadżety

Zgodnie zapowiedziami przekazanymi w relacji wideo (zobacz>>) i nie tylko, ROS wzbogacił się o szereg funkcji. Pojawiło się zapowiadane centrum sterowania ROSem. W jego skład wchodzi 7 przełączników, odpowiedzialnych za:

  1. woltomierz (mający pokazywać czy akumulator jeszcze żyje np. trakcie długiego obozowania)
  2. radio (włączanie i wyłączanie zasilania radiooodtwarzacza)
  3. głośniki przednie
  4. głośniki tylne
  5. oświetlenie LED
  6. nawiew

Działanie siódmego przełącznika jest pilnie strzeżoną tajemnicą 🙂

Jak widać z powyższej listy, liczba gadżetów, którymi możemy szpanować, znacząco wzrosła. Co warto podkreślić:

  • głośniki tylne, zrobione z kolumn miniwieży, są przenośne. Można je zamontować w dowolnym miejscu ROSa. Wewnątrz i na zewnątrz.
  • oświetlenie LED również jest przenośne. Co więcej, można regulować jego kolor i natężenie.

Poniżej fotki z montażu.

pulpit_1konsola_3konsola2konsola_5konsola_6kable

Impreza

Z nowymi bajerami ROS może służyć jako przenośna impreza. I posłużył, podpięty do profesjonalnego sprzętu didżejskiego . Dokumentacja filmowa – poniżej.

Impreza trwała do rana, kiedy to didżeja ucieszyło pojawienie się najwierniejszego wielbiciela klubowych rytmów.

Pozdrowienia od Ekipy Mobilnego!

Niebawem kolejne wpisy 🙂