Raport techniczny 2016

Po dość długiej przerwie w nadawaniu, Ekipa Mobilnego postanowiła dodać trochę informacji o stanie ROSa i o jego wojażach. Ale zacznijmy od początku, czyli od problemów silnikowych.

Kto jechał ROSem w zeszłym roku ten wie, że silnik od jakiegoś już czasu wydawał niepokojące dźwięki. Stukał, pukał, klekotał. Zwłaszcza gdy nie był rozgrzany. Wypowiadało się na ten temat wielu mechaników, lecz wszyscy skazywali Mobilnego na złomowisko !!! Jednak Ekipa nie miała zamiaru się poddać. Rozpoczęliśmy poszukiwania specjalisty od wolno ssących Mercedesów. Z przyczyn oczywisto finansowych, omijaliśmy z daleka autoryzowane serwisy. Poszukiwaniom naszym bardzo pomogli ludzie z forów zrzeszających old i youngtimery. To oni podpowiedzieli nam, że całkiem niedaleko, bo na Białołęce (na ulicy Wiklinowej), mieści się warsztat, który prowadzi człowiek o Mercach wiedzący wszystko, a nawet więcej.

Podjechaliśmy na miejsce. Brama, podwórko na którym stało kilkanaście merców, i dalej dwa stanowiska do pracy. Szefa brak, pojechał po części. Siedzimy czekamy. Zjawia się po kilkunastu minutach. Odpalamy ROSa, mówimy że silnik stuka, puka, klekoce. Mobilny jednak postanawia zrobić nam psikusa i silnik chodzi bez hałasu… Spec radzi żeby do pełnego baku ropy dodać specjalną miksturę, która przeczyści silnik…

Po 2 dniach zastanawiania się dochodzimy do wniosku, że jednak wolimy żeby spec zajrzał do ROSa. Decyzje podejmuje taką bo zalanie pełnego baku ropy i dodanie tego specyfiku, to raz droga zabawa (zwłaszcza jak by nie pomogło), dwa trzeba to paliwo spalić żeby kuracja zadziała, a czasu jak zawsze mało…

Jedziemy więc na Wiklinową po raz drugi. Znów czekamy chwilę na szefa. Raz jeszcze klarujemy sprawę. Tym razem po odpaleniu silnika znane hałasy są dobrze słyszalne. Spec kiwa głową, bierze kluczyki, dokumenty i numer do nas. Mówi że za tydzień będzie dobrze….

Mija tydzień. Mija drugi tydzień. Spec się nie odzywa. Postanawiamy sami do niego zadzwonić. Cieszy się z telefonu, bo okazuje się, że zapodział gdzieś do nas numer i nie mógł zadzwonić i poinformować nas, że zrobił co miał zrobić… Podjeżdżamy na miejsce. Szef odpala silnik, których chodzi równo i bez hałasu. Szok i radość. Spec opowiada, że to przez paliwo, które w Polsce jest mocno zasiarczone i przez to blokuje przepływ płynów w silniku. Opowiada że w latach 80′ i 90′ jeździł do Niemiec i sprowadzał Mercedesy 124, z tą awarią, bo Niemcy nie umieli tego naprawiać, a on za grosze reperował i sprzedawał u nas na dobre pieniądze. Cała usługa kosztowała nas 350 zł więc wcale uczciwie.

To działo się jakoś na przełomie zimy i wiosny. A już w czerwcu udało nam się przejść przegląd. I to w pełni zgodnie z przepisami !!! Jedyna rzecz, którą trzeba było naprawić to wahacz z prawej strony. A, no i jeszcze nowa gaśnica za 50 zł, dzięki czemu mamy już w ROSie 3 gaśnice… trochę jak wóz strażacki 😉

Następnie w Pieńkach Mobilny został wysprzątany, umyty i pomalowany (w sensie kolory są takie same jak były, ale poprawione). I w sumie gotowy był na sezon letni, który rozpoczął się wyjazdem na Woodstock… ale o tym przeczytacie w kolejnym poście, który ukaże się tak szybko, jak 1PEM rozkmini, jak dodać na bloga filmy, które nagraliśmy podczas festiwalu 😉

Reklamy

Raport techniczny 2015 cześć 1

Witam !!!

Jakiś czas nie pisaliśmy na blogu mimo, że ROS działa i jeździ (przeprowadzał np. szafę i kanapę Ewy i Patryka z Kabat na Filtry oraz był na kolejnym obozie integracyjnym studentów archeologii, gdzie robił za didżejkę). Powodem jest oczywiście nasze wrodzone lenistwo. Nie ukrywamy tego, głównie dlatego że ciężko to ukryć 😛

Zważywszy jednak na to, że zbliża się wiosna, a jak wiosna to i obowiązkowa urodzinowa majówka Miłoszowa, postanowiliśmy w tym roku przejść przegląd bez problemowo i nie martwić się czy uda się nam na nią dotrzeć. Aby tego dokonać przez całą zimę szukaliśmy śmiałka, który podejmie się wyspawania ROSowej podłogi, progów, nadkoli, boków i…. całej reszty ubytków. Zadanie nie było łatwe. Większość osób widząc ogrom pracy od razu stwierdzała, że jest za wąska w uszach na taką robotę. Inni migali się brakiem odpowiedniego sprzętu (potrzebna była spawarka gazowa, bo elektryczna była by tu za słaba – taką ROS ma potężną blachę 😛 ). Jeszcze inni chcieli za tą robotę pół królestwa w pieniądzu i do tego rękę księżniczki (czyli więcej złota niż ROS kosztował 😀 ). Zrozpaczona Ekipa Mobilnego nie poddawała się jednak. Od znajomego mechanika, który działał już przy ROSie (ale który nie podjął się spawania), dowiedziała się, że na Warszawskich Młocinach mieszka tajemniczy kowal, który w wolnych, od robienia tego co robią kowale, chwilach zajmuje się hobbistycznie spawaniem. 1PEM udał się do niego, ale niestety kowal stwierdził, że jest już zbyt stary i schorowany aby podjąć się tak poważnego zadania, jego synowie zaś nie mieli dość doświadczenia aby wykonać misję naprawy Mobilnego.

Nad ROSem zbierały się czarne chmury i wizja kolejnego roku kłopotów z przeglądem. Jednak z odsieczą przyszedł Pan P, a właściwie jeden z jego bardzo licznych szwagrów, a właściwie to nie sam szwagier, a jego brat. Czyli w skrócie i dla wyjaśnienia, misji wyspawania Mobilnego podjął się brat szwagra Pana P 😀 ROS został mu oddany jakieś 3 tygodnie temu i ponoć już prawie jest gotowy…

Plan zakłada:
– zaspawanie dziur w podłodze,
– zaspawanie progów,
– naprawę (uzupełnienie) nadkoli,
– naprawę (uzupełnienie) reszty ubytków w karoserii,
– pokrycie podwozia i dolnej części boków masą bitumiczną (barankiem),
oraz zupełnie z innej beczki,
– naprawę nie działających wycieraczek.

To sporo roboty i pewnie powiecie, że niepotrzebnej bo dziury po bokach nadają ROSowi uroku, a skoro przeprowadzki są robione na bieżąco, to i z podłoga nie może być tak źle.
Otóż niestety nie macie racji i naprawy są potrzebne. A oto dowód dlaczego:
WP_20150308_005 WP_20150308_004 WP_20150308_003 WP_20150308_002 WP_20150308_001Jak widzicie (zwłaszcza na 3 zdjęciu) dziury w ROSowej podłodze są na przestrzał i niestety dość spore. A to tylko jedna część podłogi, którą odkrył Pan P, gdy przygotowywał Mobilnego do pierwszych napraw.

Tak czy inaczej teraz jesteśmy na etapie czekania, aż brat szwagra Pana P skończy walczyć z naprawami i będziemy mogli odebrać ROSa. Mamy nadzieję, że uda to się zrobić lada dzień, bo są już plany na zagospodarowanie tylnej części Mobilnego, nowym miejscem do spania i przechowywania wszelkich niezbędnych gratów.

A, no i na koniec, podziękowania dla Pana P za kontakt do brata szwagra i za zdjęcia dziurawej podłogi.

Po tak długiej nieobecności…

Jako że zbliża się rocznica poprzedniego wpisu, stwierdziliśmy, że czas ożywić bloga . Tym bardziej, że ten rok ciszy medialnej wcale nie oznacza braku działań w ROSie. Innymi słowy, działo się dużo, ale nie było czasu pisać 🙂

Niedawno ROS powrócił z tradycyjnej wyprawy na Przystanek Woodstock. Więcej informacji w kurtce wkrótce. Niebawem kolejne, 20 urodziny. O tym również w kurtce – ale innej.

Tymczasem w telegraficznym i fotograficznym skrócie prezentujemy wybrane ciekawostki z minionych 12 miesięcy.

Gadżety

Zgodnie zapowiedziami przekazanymi w relacji wideo (zobacz>>) i nie tylko, ROS wzbogacił się o szereg funkcji. Pojawiło się zapowiadane centrum sterowania ROSem. W jego skład wchodzi 7 przełączników, odpowiedzialnych za:

  1. woltomierz (mający pokazywać czy akumulator jeszcze żyje np. trakcie długiego obozowania)
  2. radio (włączanie i wyłączanie zasilania radiooodtwarzacza)
  3. głośniki przednie
  4. głośniki tylne
  5. oświetlenie LED
  6. nawiew

Działanie siódmego przełącznika jest pilnie strzeżoną tajemnicą 🙂

Jak widać z powyższej listy, liczba gadżetów, którymi możemy szpanować, znacząco wzrosła. Co warto podkreślić:

  • głośniki tylne, zrobione z kolumn miniwieży, są przenośne. Można je zamontować w dowolnym miejscu ROSa. Wewnątrz i na zewnątrz.
  • oświetlenie LED również jest przenośne. Co więcej, można regulować jego kolor i natężenie.

Poniżej fotki z montażu.

pulpit_1konsola_3konsola2konsola_5konsola_6kable

Impreza

Z nowymi bajerami ROS może służyć jako przenośna impreza. I posłużył, podpięty do profesjonalnego sprzętu didżejskiego . Dokumentacja filmowa – poniżej.

Impreza trwała do rana, kiedy to didżeja ucieszyło pojawienie się najwierniejszego wielbiciela klubowych rytmów.

Pozdrowienia od Ekipy Mobilnego!

Niebawem kolejne wpisy 🙂

 

Platforma bagażowo – sypialna

Jako się rzekło w poprzednich postach, w ROSie prowadzone są intensywne prace nad nowymi elementami wyposażenia. Po klimatyzacji (wiatraczek), kolejne kroki to bagażnik (w samochodach dostawczych profesjonalnie nazywa się to „platforma bagażowa” w ROSie natomiast ma pełnić również funkcję sypialną – dlatego „platforma bagażowo – sypialna” 😉 ), konsola „Centrum Dowodzenia ROSem”, dodatkowe głośniki, dodatkowe okablowanie…

Pełna optymizmu Ekipa Mobilnego, wspomagana przez pana P, z optymizmem rzuciła się w wir pracy, starając się jednocześnie i w krótkim czasie zrealizować wszystkie zamierzone zadania. Okazało się jednak, że w naszym uniwersum niezawodnie działają nie tylko prawa fizyki, ale też prawa Murphy’ego. Jest udowodnione, że:

– „jeśli coś może pójść źle, to z pewnością pójdzie źle”;

– „nie uda się nawet wtedy, gdy właściwie nie powinno się nie udać”;

– „jeśli wiesz, że coś może pójść źle i podejmiesz stosowne środki zapobiegawcze, to źle pójdzie coś innego”;

– „jeżeli myślisz, że idzie dobrze – na pewno nie wiesz wszystkiego”.

W związku z tym po pewnym czasie, kiedy stało się jasne, że działania Ekipy są bardziej efektowne niż efektywne, i kiedy z nadmiaru narzędzi, materiałów i akcesoriów ROS samoczynnie przeistoczył się w model specjalny ROS:pnk (Rzęch Osobowo – Sypialny: pierdzielnik na kółkach), nadszedł czas na zmianę taktyki.

Ze względu na dostępność zacisznego ogródka, gdzie można było w spokoju działać, prace prowadzone były na warszawskim Okęciu. Gdy Ekipę Mobilnego i pana P zastała tam ciemna noc, konsola była w postaci rozsypanych wokół elementów i okazało się, że do połowy uchwytów platformy dachowej brakuje części elementów mocujących (patrz prawa Murphy’ego). Podjęta została dramatyczna decyzja o powrocie na Bielany. Na szczęście po drodze tylko jeden element mocujący wybrał wolność i odpadł, reszta, wraz z całym bagażnikiem, dojechała bezpiecznie na miejsce.

Po tych doświadczeniach Ekipa Mobilnego stwierdziła, że na pierwszy ogień pójdzie platforma dachowa, pozostałe prace zostaną odłożone na najbliższą przyszłość. 2  dni później 2PEM wraz z 1PEM z determinacją przystąpili do dalszego mocowania bagażnika, który w efekcie, tym razem bez większych przeszkód, został solidnie przytwierdzony . Efekt prac można podziwiać na zdjęciu poniżej:

Platforma bagażowo - sypialna

Platforma bagażowo – sypialna

Jak to zwykle bywa, nie obeszło się bez przygód. Los chciał, że w ROSie akurat znajdował się rower siostry 2PEM, którym to wcześniej tego samego dnia odbierał Mobilnego  od mechanika (a tak, jednym z efektów działania praw Murphy’ego było to, że dzień wcześniej sworzeń lewego przedniego wahacza stwierdził, że czas na przejść emeryturę i żeby to zasygnalizować, zaczął przeraźliwie skrzypieć). Kiedy 2PEM i 1PEM w pocie czoła dokręcali ostatnie śrubki, z piskiem opon podjechały dwa radiowozy. Wysiedli z nich panowie w niebieskich mundurach i zaczęli z zadawać pytania:

– „Czy panowie macie jakiś rower na pace?!” (ciekawe skąd wiedzieli… drzwi boczne ROSa były otwarte, ktoś z przechodniów musiał uprzejmie donieść…)

– „…no mamy…”

– „Jaki macie model roweru?!”

Tu 2PEM zdębiał.

1PEM zbaraniał.

Bo jak tu określić model roweru? Dwukołowy? Czy może „kross 216xc WRT 2003”? I skąd wziąć takie informacje? Koniec końców okazało się, że panom policjantom chodziło o to, czy model jest… czerwony :D, bo właśnie taki został skradziony wcześniej w okolicy.

Ogólnie pochwalamy sprawność i zaangażowanie naszej policji. Zdajemy sobie sprawę z tego, że Ekipa Mobilnego wygląda profesjonalnie i groźnie. Całkowicie popieramy założenie, że razie próby ucieczki, czy to ROSem, czy rowerem, czy też pieszo (przy czym 1PEM, po operacji kolana aktualnie porusza się o kulach) dwa radiowozy to absolutne minimum czym musi dysponować drużyna pościgowa 😀

Swoją drogą, czy wizja ucieczki ROSem po ulicach Warszawy nie jest kusząca…?

Pieńki, muza, video

W ostatni łikend ROS wraz z Załogą w składzie 2PEM, Pan P i Piegowata Blondynka, udał się do Pieńków Osuchowskich w celu grillowania, zabawy, ale także dokonania kilku poprawek techniczno lakierniczych.

ROS został umyty (a trzeba wam wiedzieć, że pewnego razu zwiedzając okolice Lasku Kabackiego wpadł w solidne błoto i aby wyjechać musiał ochlapać się prawie po sam dach. Nie mniej jednak przygoda ta, po raz kolejny, potwierdziła dzielność terenową Mobilnego 🙂 ), z błota i innych okropieństw, a następnie wykonane zostały poprawki lakiernicze na warstwach czarnej i pomarańczowej.

myju

Najważniejsza jednak, epokowa można rzec śmiało zmiana, nastąpiła dzięki interwencji Magistra Inżyniera Miszcza. Dzięki star treck’owo wyglądającemu urządzeniu do mierzenia prądów, oporów, przepływów, itp. rozkminił on, w których kabelkach jest prąd, w których są dźwięki, a które poszły w masę. Dzięki temu udało się podłączyć dostarczone przez Pana P radio i od soboty ROS posiada wspaniały system nagłośnieniowy !! Radio obsługuje karty pamięci oraz pendrive, tak więc jeśli chcecie przy następnej wyprawie posłuchać swojej muzy, to wystarczy wrzucić ją na gwizdek i przynieść ze sobą 😀

ciecie_kabla balagan_przy_pracy

Ekipa nie mogła nie uczcić tak zacnej chwili jak podłączenie radia w ROSie. Świętowanie nie skończyło się jednak jedynie standardowym drinkiem. Ekipa podeszła do sprawy twórczo i nagrała pierwszą audycję VIDEO !!! Możecie ją obejrzeć na youtube klikając poniżej:

Kolejne filmiki z udziałem Mobilnego będą pojawiały się (mamy nadzieje 😛 ) w miarę regularnie 🙂

Raport techniczny wiosna 2013

Dawno już nie pisaliśmy o stanie technicznym Mobilnego, więc nadrabiamy zaległości.

Pod koniec zimy ROS nie był w najlepszej kondycji, czego dobitnym dowodem jest to że nie przeszedł przeglądu i nie mógł zawieść Ekipy do Dobiegniewa na coroczną imprezę majówkową. Uszkodzone były:

– drzwi

  • boczne przesuwane (już od dłuuugiego czasu),
  • tylne (ktoś próbował się włamać),
  • boczne pasażera (również ktoś próbował się włamać ! Ale ROS obronił się przed napastnikami nie wpuszczając ich do środka 😀 Ciekawe jednak co za idioci próbowali się włamać do Mobilnego ? Koniec końców nie spodziewali się chyba że na pace znajdą jakieś skarby ?),

– hamulce tylne,- wycieraczki,
– zbiornik na płyn do spryskiwacza,
– światła przednie (manetka do wrzucania długich świateł, aktywowała je samoczynnie przy włączaniu kierunkowskazów),
– i inne drobiazgi nie warte wymieniania tu i teraz.

ROS oddany został do Mechanika zwanego Pawłem, który ma swój warsztat na wjeździe do Łomianek i który już wcześniej zajmował się Mobilnym. Naprawy trwały dość długo, bo części zamienne do ROSa są coraz trudniej dostępne i coraz droższe (przednie lampy kosztują po 400 zł za sztukę 😀 ). Koniec końców ROS był gotowy dzień przed wyjazdem na Chodlik (niedługo relacja i zdjęcia). Naprawione zostały:

  • drzwi (otwierają się wszystkie drzwi, nawet boczne suwane chodzą na tyle gładko że można je zamknąć damską ręką od środka, co oznacza że nigdy nie było aż tak dobrze !!! ),
  • hamulce (zarówno ręczny jak i podstawowy),
  • zbiorniczek i pompka od spryskiwacza (wymienione na nowe),
  • wycieraczki (silniczek oraz nowe pióra),
  • reflektory świateł przednich zostały zregenerowane, a manetka wymieniona na nową,
  • a z rzeczy innych zakupiony został m.in. korek do wlewu oleju 😀

ROS jest teraz w pełni sprawny i pomału przygotowuje się do sezonu wakacyjnego. O tym jednak w kolejnych postach 🙂

 

ROS i Śniardwy (+ nieoczekiwana przygoda)

Korzystając z pięknej, słonecznej pogody, która nastąpiła pewnego weekendu, ROS po raz kolejny zawarczał silnikiem i wraz z 1PEM i 2P1PEM wyruszył w Polskę, szukać przygód. Celem podróży było największe jezioro w Polsce – Śniardwy. Ponieważ cnoty Mobilnego, takie jak wygoda, urok, wdzięk i niezawodność były już opiewane we wcześniejszych postach, ten ograniczy się do stwierdzenia: ROS sprawdza się świetnie podczas wyjazdów na mazurskie pola namiotowe, o czym mogą zaświadczyć zarówno 1PEM jak i 2P1PEM  🙂 Dalej niech przemówią zdjęcia:

Dyndajace nogi

Wystające z ROSa dyndające nogi świadczą o wysokim poziomie zadowolenia 🙂

ROS z jeziorem w tle

ROS na polu namiotowym i Śniardwy w tle

ROS pod wierzba

ROS pod wierzbą

ROS w Piszu

ROS na kameralnym rynku w Piszu, przystanek na drodze do domu

W drodze powrotnej, około godziny 23, będąc już w stolicy, załoga mobilnego doświadczyła okrutnej prawdy: bez paliwa i ROS nie pojedzie 😦 Nie to jednak było największym zaskoczeniem, ale fakt, że gdy w baku ROSa  nie było już ani kropli oleju napędowego, wskaźnik na desce rozdzielczej uparcie tkwił w miejscu dokładnie po środku pomiędzy „1/4” a „0”! To sugerowało, że w zbiorniku wciąż powinno się znajdować około 9 litrów (!) (ROS ma bak o pojemności 70l, 70/8 = 8,75), dlatego też przymusowy postój był dla załogi mobilnego totalnym zaskoczeniem.

Mobilny prychnął i odmówił dalszej jazdy na Wisłostradzie – 3 pasmowej, przelotowej trasie, pod koniec dłuuugiego łuku, tak, że kierowcy jadących tamtędy najczęściej ze sporą prędkością samochodów, zauważali go w ostatniej chwili i z trudem, w pośpiechu zmieniali pas. Ustawienie w dużej odległości trójkąta ostrzegawczego w pewnym stopniu poprawiło sytuację – kierowcy hamowali z piskiem opon nie przed ROSem, tylko przed trójkątem, a więc oddaliło się zagrożenie zdrowia i życia załogi 😉

ROS przymusowy postoj

Cóż było robić, trzeba było wezwać pomoc. Sytuację uratował wezwany w trybie pilnym Pan P, który, wyrwany z wieczornego relaksu, udał się na stację benzynową, po czym przywiózł na miejsce zdarzenia kanister pełen paliwa.

ROS interwencja

Po uzupełnieniu zbiornika, ROS z pewnym trudem próbował uruchomić swój silnik.
Pomiędzy pierwszą a drugą próbą, tuż obok zatrzymał się jeden z przejeżdżających pojazdów ( a trzeba wspomnieć, że wcześniej stojący na światłach awaryjnych w środku nocy bus nie wzbudził niczyjego współczucia, nie trafili się chętni do pomocy).
„Wreszcie jakaś dobra dusza”, ze wzruszeniem pomyśleli członkowie załogi.
Nieznajomy „ dobroczyńca” podszedł z zatroskaną miną, po czym… zapytał „Eeee, na Kraków to gdzie ja mam tu skręcić?” 😉

Ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, zniecierpliwiony znieczulicą społeczną ROS zebrał siły  i przy następnej próbie rozruchu silnik zaskoczył, po czym wraz z eskortującym go Panem P, odjechał w siną dal, wioząc 2P1PEM oraz 1PEM na zasłużony odpoczynek.
Jak widać, ROS ciągle kryje w sobie niespodzianki, które potrafią nieco utrudnić podróżowanie. Ale jak to mówią, nie ma takiego wejścia żeby nie było wyjścia, a więc pomimo pewnych niedogodności – „KEEP ON ROSIN’ !”. (1)

(1) Jest to hasło głoszone przez wielu proroków – rock&rollowców, z braku wiedzy, przez im współczesnych odczytywane jako „Keep on rockin’!”. Poniżej znajduje się link do utworu o takim właśnie tytule, wykonywanego przez zespół SLADE w 1972 r.

O tym, że niewątpliwie odnosi się on właśnie do ROSa świadczą niezbicie chociażby poniższe fragmenty tekstu:

„Yeah yeah yeah,
Sweet little rock ‚n’ roller”,

„Baby baby baby baby baby
Wooah my soul”,

czy też:

„I’m gonna love you baby baby
All alright now it’s alright now”. 🙂

1PEM