Woodstock 2015

Po raz czwarty z rzędu Ekipa Mobilnego wsparta Kądziem i Panem Duże P (PDP) wyruszyła na festiwal zwany przystankiem Woodstock.

Przed wyruszeniem było sporo załatwiania i ogarniania. Przegląd, nowy (acz używany) system poruszania wycieraczkami (działał z nielicznymi tylko awariami), sprzątanie, mycie i czyszczenie oraz oczywiście pakowanie. Wszystko to zajęło nam około 2 tygodni… Tak tak wiemy, że to długo ale cóż, praca nie zając nie ucieknie 😉

p1 p6 p5 p4 p3 p2Ruszyliśmy o godzinie 23,00 z Bielan. Przejechaliśmy przez Wolę i Ochotę zbierając załogę i ruszyliśmy autostradą w kierunku „na Berlin”. Autobanem dojechaliśmy do Konina, gdzie zjechaliśmy na drogę nr 92 (dawna krajowa droga nr 2) w kierunku Poznania, aby unikając drakońskich opłat. Przez Poznań przebiliśmy się nocą, a na samym Woodstocku byliśmy około godziny 7.00. Tym razem bez przygód ze strażą graniczną, żandarmerią czy policją dojechaliśmy na stałe miejsce obozowania. Rozbicie obozu poprzedziło wypicie ceremonialnego piwka. Obóz był tym razem dość duży albowiem zajmowaliśmy miejsce dla zaprzyjaźnionej ekipy motocyklowej z Trójmiasta, która jednak nie przyjechała…

Obóz wyglądał tak:

miejsce na obóz
02a to już po rozbiciu namiotu przyROSowego i pozostałych domków materiałowych:
22  04 03 Flaga ROSowiska dumnie powiewająca nad ROSem. Mimo sceptycyzmu 1PEM i PDP, konstrukcja zmontowana przez 2PEM i Kądzia wytrzymała całość imprezy mimo silnych wiatrów 😀23Samo życie Woodstockowe wyglądało z punktu widzenia ROSa tak:
28 27 26 25 24 21 20 19 18 16 15 13 09 11ROS rozbity był niedaleko Małej Sceny więc zarówno z salonu (narożnik, kanapa, stół, 3 fotele i taborecik 😀 ) jak i z dachu ROSa można było słuchać koncertów od rana do nocy 😀
08 07 05 06Mieliśmy również licznych BUSowo, kamperowych sąsiadów, którzy często odwiedzali nasz salon w celach dyskusji o muzyce 😉
17 12 Mimo wietrznej i dość chłodnej pogody zachody słońca były przepiękne, zwłaszcza że okraszone duża porcją dobrego rockowego grania 🙂

14 30 29W niedzielę rano, złożenie obozowiska zajęło nam około godziny, dzięki czemu w okolicach 9.00 rano ruszyliśmy w drogę powrotną do domu. Pogoda nie rozpieszczała i słońce pokazywało pełną moc grzania. Nie bacząc na to całą trasę (wraz z przystankami na jedzenie i wydalania jedzenia) udało nam się pokonać w niecałe 10 godzin.

Sam ROS sprawował się w trasie dzielnie. Co prawda mocno hałasował, nagrzewał się, ale koniec końców jest starym dieslem wiem mu wolno. Spalał około 12 litrów ropy na 100 km i 1 litr oleju na 1000 kilometrów, co jest wynikiem, którego się spodziewaliśmy.

Co ciekawe ROS jest już miejscem charakterystycznym i przyciąga krewnych i znajomych Ekipy. Ślemy więc serdeczne pozdrowienia dla wszystkich osób spotkanych w tym roku na Woodstocku i mamy nadzieję, że spotkamy się i na kolejnym Woodstocku.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s