Trzecia ROSowa wyprawa na Woodstock

Tak jak obiecaliśmy dodajemy kolejne wpisy aby przywrócić ROSowego bloga do życia. Tym razem relacja z trzeciej już ROSowej wyprawy na Przystanek Woodstock.

DSC_0012Tym razem na Woodstock jechaliśmy na 2 samochody. ROS z 2PEM, Pilitem, Pedo i AnnąB (autostopowiczka z BlaBlaCar) wyruszył z Warszawy we wtorkowy ranek. Do Konina jechaliśmy autostradą, po drodze łapiąc Borka, który był ostatnim członkiem Załogi. W Koninie zjechaliśmy z autostrady i jechaliśmy starą trasą na Poznań i dalej w kierunku Niemieckiej granicy. Podróż upływała pod znakiem imprezy, z piwkiem, muzyczką i coraz niżej latającymi żartami 😉
Po zakupach w Kostrzyniu napotkaliśmy pierwszą przeszkodę w postaci patrolu Żandarmerii drogowej, która odmówiła ROSowi wjazdu na Woodstock. 2PEM i Pedo ruszyli piechotą aby zdobyć przepustkę. Gdy jednak doszli na teren festiwalu okazało się że Pilitowi udało się przekupić wojaków obietnicą dużej flaszki i wjechać na teren festiwalu. Zaznaczyć trzeba że flaszkę wypić z żołnierzami chciał ale niebyło mu to dano, albowiem „zgubił poczucie czasu” 😀

Po znalezieniu wystarczająco dużego miejsca i rozpoczęliśmy proces rozbijania ROSowiska. Na nasz obóz składało się sześc namiotów, narożnik, tylna kanapa ROSa, zestaw składanych krzesełek, gril, polowa kuchenka gazowa, liczne skrzynki, paczki, torby i oczywiście sam Mobilny. Część główna była zadaszona za pomocą systemu plandek przymocnowanych z jednej strony do ROSa a z drugiej do specjalnie przygotowanych rurek PCV.

Sam proces rozbijania był długi i dość skomplikowany. Załoga walczyła dzielnie lecz prace nie posuwały się zbyt szybko. I wtedy pomoc nadeszła z niebios… w rozbijaniu ROSowiaska pomogli nam wszechobecni Jezusowcy. Trzech gości i komenderująca nimi dziewczyna byli niezwykle przydatni przy trzymaniu sznurków, naciąganiu plandek, wbijaniu śledzi i innych prostych czynnościach 😉

aaaChwilę po rozbiciu obozowiska dojechała druga część naszej Woodstockowej wyprawy w osobach 1PEM, Patryka i Kądzia. Przyjechali oczywiście na gotowe tłumacząc się przejazdem samochodem pod samą sceną… leniuchy.

ROSowisko dzielnie chroniło nas przed deszczem, wiatrem i przede wszystkim upałem. Co prawda po kilku dniach nie wyglądało już tak idealnie jak na początku lecz nadal spełniało swoje funkcje.

W tym roku nie dotarła do nas niestety zaprzyjaźniona ekipa motocyklowa z Trójmiasta ale za to poznaliśmy dwie dziewczyny które na Woodstock przyjechały aż ze Szwajcarii !!! Użyczyliśmy im miejsca pod namiot na ROSowisku i wspólnie ruszyliśmy na koncerty.

Przebieg festiwalu lepiej ukazują zdjęcia niż opowieści, więc wrzucamy fotki, które robili Patryk i Pilit.

 

 

dsc_0006-e1409410025594dsc_0003dsc_0014DSC_0020 DSC_0019 DSC_0018 DSC_0032 DSC_0031 DSC_0030 DSC_0028 DSC_0022 DSC_0023 DSC_0024 DSC_0026 DSC_0017 DSC_0016 DSC_0011 DSC_0015 DSC_0009 DSC_0008 DSC_0007 DSC_0005 DSC_0001

DSC_0002

DSC_0004W niedzielę rano w godzinkę zwinęliśmy ROSowisko, posprzątaliśmy okolice (cztery 120 litrowe worki puszek i butelek 😉 )i ruszyliśmy w trasę. ROSem wracali 2PEM, Pilit, Borek, Kądziu i AnnaB. Podróż rozpoczęliśmy od śniadania w zaprzyjaźnionej knajpie, wyposażonej w to czego na festiwalu brakowało najbardziej czyli piękny ceramiczny klozet 😀

Znów do Konina jechaliśmy drogami lokalnymi a potem zjechaliśmy na autostradę. Powrót do Warszawy z licznymi przystankami trwał 10 godzin. ROS spalił dwa pełne baki ropy co daje troszkę ponad 10 litrów na 100 kilometrów. Trochę sporo ale duży wóz musi dużo palić 😉

Podsumowanie całości ? Jedno zdanie. Kto nie był niech żałuje !!!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s