Chodlik 2013

25 maja ROS prowadzony przez 2PEM, z pełną załogą na pokładzie (stażystki 2PEM, fotograf i hałaśliwy Rogownik) ruszył w kierunku Chodlika (gm. Karczmiska) gdzie jak co roku odbywać się miała Majówka Archeologiczna.

Wraz z ROSem do Chodlika jechał dzielny Wardburg ZSS IA UW, razem stanowili na drodze niesamowita parę, sunąc prędkością przelotową 80-90 km/h.

Mimo że do Chodlika daleko nie jest, to przez pęcherz wielkości orzeszka ziemnego jednej ze stażystek 2PEM podróż trwała bardzo długo i okraszona była licznymi postojami… Mimo to udało się dojechać, rozpalić ognisko i zintegrować ekipy z obu pojazdów.

chodlik3

Przez 3 kolejne dni ROS wtapiał się w stanowisko, które obsługiwał 2PEM wraz ze stażystkami i studentami obu Warszawskich uniwersytetów. Tylko dzięki temu, że zastosowań ROSa jest tyle, co gwiazd na niebie cała ekipa nie była przemoczona do suchej nitki (bo padało cięgle, długo, mocno i było szaro, zimno i padało, padało, padało…).

chodlik2

Plandeka przeciągnięta od stanowiska do ROSa, dawała ochronę przed deszczem i wiatrem, ale i tak część dziewcząt chroniła się w ciepłych i miękkich wnętrzach Mobilnego grzejąc się zewnętrznie poprzez wzajemne pocieranie i wewnętrznie dzięki wodzie cytrynowej 😉

chodlik1

Gdy przyszło wracać do domu ROS został zapakowany pod sam dach. Przewoził między innymi:
– pionowy warsztat tkacki,
– średniowieczne tokarki i świdry,
– komplet średniowiecznych i antycznych gier planszowych,
– komplet wyposażenia do haftowania,
– masę sprzętu który określić można jako archeologiczny,
– repliki 7 naczyń neolitycznych,
– komplet plansz wystawowych wraz z systemem wystawienniczym,
– a do tego masę gratów prywatnych uczestników majówki.

Podczas powrotu z pełna załogą i ciężką paką rozwinięcie prędkości przelotowej (90 km/h) było dość trudne. 2PEM zdecydował się więc na posunięcie radykalne i zwalniał jedynie minimalnie przed wjazdem do licznych wiosek znajdującej się na trasie do Wawy. Tuż przed wjazdem do jednej z nich z za zakrętu wyskoczył pasat i radośnie zamrugał do ROSa. 2PEM szybko zredukował prędkość do bardziej przepisowej. Gdy Mobilny wynurzył się z za zakrętu, jego oczom ukazały się dwa misie z suszarką. Jeden z nich miał już swoją ofiarę i radośnie rysował coś w kajecie. Drugi jednak słysząc ryk silnika ROSa podbiegł do krawędzi drogi i wystawił suszarkę. Widok jego twarzy gdy ujrzał toczącego się Mobilnego i radośnie podskakującego za nim Wardcza Archeologicznego ZSSu był zaprawdę bezcenny. Miś nawet nie strzelił ze swojej suszarki, lecz zwiesił smętnie głowę i odszedł znęcać się nad ofiarą swojego kolegi.

Reszta podróży do domu przebiegła by spokojnie, gdyby nie Warszawski trip Praski, który zafundowała ROSowi druga ze stażystek 2PEM. Wąskimi Praskimi uliczkami Mobilny przeciskał się dobre 20 minut, by skończyć na malusieńkim parkingu gdzieś w samym sercu Pragi. Na szczęście krawężniki nie są dla Mobilnego przeszkodą i poradził sobie z wyjazdem i dalszą częścią powrotu.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s