EPIC „Czyli pewnego Przystanku Historia Prawdziwa”

Jest to pierwszy z serii minimum 5 artykułów, które dotyczyć będą wyprawy Ekipy Mobilnego na Przystanek Woodstok.

Pragniemy zaznaczyć, że redakcja nie odpowiada za teksty dotyczące Woodstoka ! Ani za treść, ani za gramatykę czy ortografię !!!!

———————————————————————————————————————
Zdarzenia opisane w poniższych wypocinach zarejestrował jeden z uczestników tej sławetnej wyprawy. Z powodów myślę, że zrozumiałych są one mocno niekompletne.

ROS’n’ROLL BABY
Ekipa mobilnego Rzęcha Osobowo – Sypialnego zebrała się do kupy około godziny 16:30 dnia pięknego, sierpniowego zdaje się, że drugiego w miejscu dla niektórych dobrze znanym (tam gdzie grasuje ten co lubi małe dzieci), w składzie 2PEM, DeROS (znany z wcześniejszych wpisów jako: Główny Archeolog Egiptu), KoloROS i WallenROS czysto umównie nazwiemy ich bandą ChloROSów. Brakowało jeszcze tylko jednego zawodnika, roboczo nazwiemy go VikiROSem, którego drużyna do zadań specjalnych Ratownictwa Osobowo-Sprzętowego (rozwinięcie tu użyte jak się okaże dalej jest całkiem trafne) , zgarnęła w okolicach Galerii Mokotów, gdzie ów osobnik na piwo zarabia. W tym oto składzie uzupełniając po drodze zapasy obuwia, wyruszyliśmy w nieznane. Podekscytowani tak niezwykłym wydarzeniem omal nie zapomnieli nabyć napojów na drogę. Na szczęście jak się później okazało kierownik wycieczki musiał zatrzymać się w okolicach Sochaczewa. ROS Mobilny nie wielbłąd pić musi, a co wypije to zaraz spala czego mu zazdroszczę. Dlatego też korzystając z okazji przepuściliśmy szturm na Market znajdujący się nieopodal stacji, dokonując spustoszeń w działach nabiałowym, wędliniarskim i wiadomo jakim. Tak przygotowana ekipa ruszyła w dalszą drogę. Gnaliśmy przed siebie w stronę zachodzącego słońca mijając po drodze coraz to dziwniejsze miejsca, zatrzymując się czasem ponieważ w odróżnieniu od ROSa, jego załoga nie potrafi spalać tego co wypije. Po zapadnięciu zmroku, zaskoczyła nas pogoda. Lało niesamowicie, a przy jednej z serpentyn przy przejeździe kolejowym, ROS miał okazję zaprezentować swoje niebywałe umiejętności drifterskie. Dalszą część trasy ROS przemierzył bez problemowo i około godziny 2:00 załodze ukazał się znak pewnej amlowynytowej „restauracji”, znajdującej się przy wjeździe do Kostrzynia nad Odrą. W tym miejscu pojawiły się pewne problemy ze zlokalizowaniem wioski motocyklowej, przy której ROS miał zacumować. Z pomocą pospieszyli zmotoryzowani Policjanci:). Dzięki wskazówkom VikiROSa, dla którego był to nie pierwszy Woodstock ROS dotarł do wjazdu na teren festiwalu, gdzie jego maskujące ubarwienie pozwoliło mu przejechać niezauważonym obok patrolu Żandarmerii. Miejsce, które wybraliśmy dla ROSa było bardzo trafione. Sąsiedzi, motocykliści z trójmiasta i dziewczyny Woodstok’owej urody z Bydgoszczy przywitali ChloROSów z otwartymi rękoma. ROS udał się na zasłużony odpoczynek a dzielni ChloROSi integrowali się z tambylcami i zwiedzali tereny festiwalu do późnych godzin nocnych lub wczesnych rannych jak kto woli.


Dzień drugi w myśl zasady „czym się strułeś tym się lecz” rozpoczął się od opróżniania puszek złocistego trunku, po czym wesoła kompanija spożyła obfity posiłek w postaci 40 cm kiełby w bułce. Ponieważ aura nie dopisywała ROS służył schronieniem nie tylko jego załodze. Pogoda jednak jak na zamówienie zmieniła się diametralnie w godzinach popołudniowych, a tak znakomite warunki zachęciły ChloROSów do większej aktywności ruchowej więc wybrali się na miasto i uzupełnili zapasy. Późnym popołudniem część załogi udała się na koncerty podczas gdy pozostali asymilowali się ze zmotoryzowaną społecznością gazując do oporu Kawasaki należące do sąsiada. Wieczorem wszyscy staraliśmy się bawić koncertowo w wielu miejscach na raz dlatego też trudno było utrzymać porządek w szeregach. Scena folkowa okazała się niezbyt szczęśliwa, jeden z uczestników wyprawy został zaatakowany przez Trujący Bluszcz, po czym sprawdzał twardość podłoża efektownymi upadkami i zaległ w ROSie na długo przed innymi. Zdążył jednak pomachać głową na Machine Headzie lub Luxtorpedzie, nie pamięta:).


Sobota w przeciwieństwie do dnia poprzedniego przywitała ChloROSów pięknym słońcem dlatego też zaraz po porannym rytuale udali się w kierunku miasta w celu jakże oczywistym. Pizzeria Hej służyła im ceramiką, a przydrożna buda smacznym regionalnym trunkiem „Celtyckie”. Obiad jeśli tak to można nazwać staraliśmy się zjeść w tamtejszym chińczyku, który de facto ze znanym nam ze stolicy chińczykiem nie miał nic wspólnego. Słowa staraliśmy się, użyłem tu nie bez powodu ponieważ to co dostaliśmy za cenę taką jak w centrum stołecznego miasta wołało o pomstę do nieba. Porcje trzy, cztery razy mniejsze niż te do czego przywykliśmy, udko kurczaka mikrusieńskie i w dodatku nieświeże na co otrzymaliśmy wyjaśnienie – kurak przed smażeniem gotowany był w sosie grzybowym WTF? Jednak ani to ani psująca się pogoda nie zmąciło nastawienia ekipy Ratownictwa Osobowo – Sprzętowego, która po raz kolejny udzieliła schronienia najpierw sąsiadce o dużych atrybutach a potem pewnej ciekawej parze żywiącej się tylko surowymi warzywami i owocami.

Po kolejnym rozpogodzeniu i naładowaniu akumulatorów ekipie ROSa załączył się włóczykij. Koncert Elektrycznych Gitar u niektórych ChloROSów poluzował ostatnie ciężko dokręcone śruby po czym zaliczyli sprinto-pogo w błocie. Wycieczki po terenie festiwalu obfitowały w free hugsy i tego typu atrakcje. Dwóch z pięciu członków załogi zaliczyło też Free Kissa z dziewczyną, która wymieniła się śliną z setkami facetów wcześniej i nie zraziło to chłopaków do ponownego ustawienia się w kolejce. Wspinaczkę na scenę folkową uwieńczyli piękną akcją ratunkową. Piersi jednej z nastoletnich woodstockowiczanek spoczywały w szponach przebrzydłego punka. Biedna dziewoja trzymała w rękach kartonową tabliczkę z napisem „Uwolnić Cycki”. Na tak sformułowany apel załoga Ratownictwa Osobowego – Sprzętowego nie mogła pozostać głucha:). Długo oczekiwany koncert Sabatonu okazał się dla załogi ROSa nie osiągalny, zmęczenie dawało o sobie znać coraz mocniej z każdą minutą. Krótki odpoczynek, dotankowanie i dali radę bawić się dalej.


Niedziela przyniosła w moim odczuciu największą salwę śmiechu, kiedy to jedenego z ChloROSów przycisnęła dwójka. Myśłał chłopaczyna że znalazł świetnie zakamuflowane miejsce i nieświadom tego że patrzy na niego cała pielgrzymka zmierzająca na pociąg oraz reszta załogi ROSa, postawił epickiego klocka tuż przy siatce po czym długo polerował dupsko papierem na oczach setek ludzi, którzy zatrzymywali się by cyknąć mu fotkę. Jak już udało nam się przestać śmiać pozbieraliśmy graty i gotowi byliśmy do wyjazdu. ROS po raz kolejny proszony był o pomoc, tym razem przez ekipę hipisowsko pomalowanego volkswagena transportera w którym padł akumulator. Droga powrotna już od startu nie była dla ROSa oraz jego załogi zbyt szczęśliwa, najpierw utknął w korku na wyjeździe z terenu festiwalu po czym wpadł w następny przy wyjeździe z miasta. Mniej więcej po godzinie jazdy dopadł nas mały głodek. Restauracja Hubertus, pyszny żurek w chlebie, jajecznica na szynce, dewolaj, pierogi kapuściane. Szybka ceramika i jadą dalej. Sporadyczne korki, spowalniające ruch traktory  i tego typu niemiłe niespodzianki drogowe skutecznie blokowały ROSa, który chciał się rozpędzić. I kiedy wydawało się że już nic im nie grozi, niespodziewanie ROS padł ofiarą ataku Os. Dwóm z nich udało dostać się do środka, co zaskutkowało użądleniem jednego z ChloROSów , panicznym krzykiem, dekoncentracją i fobią na resztę trasy.
Załoga Rzęcha Osobowo-Sypialnianego dotarła do Warszawy późnym wieczorem po jedenastu godzinach wyczerpującej jazdy. ROS przez cały wyjazd nie odmówił posłuszeństwa dzielnie stawiając czoła przeciwnościom losu. A to wszystko zbiegło się czasie z jego osiemnastymi urodzinami. Lepszego tripa na taką okazję nie mógł zaliczyć.
Dziękuje za uwagę  i do zobaczenia w ROSie 🙂
Pozdrawiam
VikiROS

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s